Prezydent Radomia ogłosił trzydniową żałobę po tragicznej śmierci dwóch pilotów z "Grupy Akrobacyjnej Żelazny". Zginęli oni podczas zderzenia w trakcie karkołomnych akrobacji na pokazach Air Show. Wszelkie pokazy i imprezy towarzyszące Air Show zostały odwołane.
Najpierw cisza, potem płacz i modlitwa. To reakcje widzów międzynarodowych pokazów lotnicznych Air Show w Radomiu.
Na miejscu zginęli: ppłk rezerwy Lech Marchelewski, twórca "Grupy Akrobacyjnej Żelazny" oraz młody pilot Piotr Banachowicz. Dla Marchelewskiego miało to być pożegnanie z publicznością.
 Kiedy doszło do tragedii na lotnisku zaległa przerażająca cisza. Tylko spiker komentujący akrobacje zakrzyknął: - Chryste Panie!
Piloci wykonywali akrobacje na samolotach Zlin, w czteroosobowym składzie. W trakcie pokazów dwa z nich się zderzyły skrzydłami, w wyniku czego jedna z maszyn spadła na ziemię. Na miejscu tragedii akcję ratunkową prowadzi straż pożarna i pogotowie. Wraki spadły do lasu na obrzeżach lotniska.
Przyczyną tragedii nie była pogoda. Jak relacjonuje reporterka śmigłowca Błękitny 24, który jest na miejscu, pogoda była dobra - świeciło słońce i nie było wiatru.
Piloci z "Grupy Akrobacyjnej Żelazny" z Zielonej Góry to doświadczeni zawodowcy, którzy latają ze sobą kilka lat. Grupa powstała w roku 2000 przy wsparciu Aeroklubu Ziemi Lubuskiej i sieci sklepów, która została jej sponsorem.
Największa impreza branży lotniczej w kraju zgromadziła tysiące miłośników lotnictwa. Na niebie pojawiły się najsłynniejsze samoloty bojowe świata - między innymi F-16 Fighting Falcon i Jas-29 Grippen.
Prezydent Radomia odwołał wszystkie imprezy towarzyszące Air Show.
źródło: tvn24.pl; foto: Wojtek Woźniak
|